Typy na MŚ 2026

Nowe zasady Mistrzostw Świata. Co zmieni się w nadchodzącym turnieju?

Nowe zasady MŚ 2026

Nadchodzące mistrzostwa świata w piłce nożnej będą wyjątkowe w swojej formie. Co się zmieniło i co to oznacza dla reprezentacji Polski?

Dlaczego FIFA wprowadza nowe zasady mundialu?

Jedno z podstawowych pytań, jakie dotyczy MŚ 2026 i nowego formatu zmagań, brzmi: po co? Jest stare powiedzenie, że gdy nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze – i tak jest też w tym przypadku. Nie jest bowiem tajemnicą, że FIFA nie jest organizacją o pozytywnym, etycznym i moralnym profilu. Wiele wokół niej kontrowersji, a korupcyjna i pazerna historia jest długa i bogata. By zrozumieć, czemu na MŚ 2026 będzie aż 48 reprezentacji, trzeba znać zasady funkcjonowania największej organizacji piłkarskiej.

Sprawa wygląda tak, że wiele decyzji podejmowanych jest przez Kongres FIFA. Gromadzi on 211 członków, a głos każdego waży tak samo. Jeśli więc Holandia, Szkocja, Niemcy, Francja, Anglia i Portugalia będą „przeciw”, to głosy „za” ze strony Fidżi, Nepalu, Namibii, Barbadosu, Wietnamu, San Marino czy Saint Kitts i Nevis mogą tych „wielkich” przegłosować. Z tego powodu szefostwo światowej federacji, by przymilić się tym mniejszym i liczyć na głosy w kolejnych wyborach, obiecało, a następnie zrealizowało obietnicę poszerzenia składu mistrzostw świata, które odbędą się w Ameryce Północnej. „Małym” łatwiej awansować, łatwiej wziąć udział w czymś wielkim, więc są wdzięczne – przede wszystkim – prezydentowi Gianniemu Infantino.

Rzecz jasna każda tego typu organizacja lub mieć „na zielono” w tabeli Excela. Więcej drużyn, to więcej spotkań, a więc więcej transmisji telewizyjnych, które dobrze płacą za imprezę pokroju MŚ 2026. W tym przypadku zapłacą więcej. Więcej meczów to więcej okazji do promowania się przez sponsorów. Dodatkowo więcej uczestników to większe zainteresowanie zmaganiami na całym świecie, czyli także więcej potencjalnych widzów – a skoro więcej widzów, to więcej pieniędzy zapłacą telewizje i sponsorzy. Koło się nakręca, a najmocniej skorzysta na tym oczywiście FIFA.

Poza tym jest jeszcze warstwa argumentacji oficjalnej, bardziej romantycznej, która może i ma swoją rację bytu, ale tak naprawdę nie odgrywa ona głównej roli w (szczerym) podejściu organizatora. Ten tłumaczy, że poszerzenie składu mistrzostw świata ma na celu promowanie futbolu w różnych częściach świata, że więcej państw może dzięki temu wziąć udział w czymś wielkim i zintegrować się ze światem. Dodatkowo światowa federacja szuka nowych pól zbytu, bo jak wiadomo – wraz z rozwojem nowych technologii i alternatywnych źródeł rozrywki coraz większe grupy młodych pokoleń przestają oglądać piłkę nożną.

Najważniejsze zmiany w formacie turnieju

MŚ 2026 będą takie, jak żadne wcześniej. Wszystko to za sprawą kluczowego faktu, że do turnieju finałowego mistrzostw świata 2026 zakwalifikowanych drużyn będzie aż 48! To największa liczba zespołów, jaka zagra w fazie grupowej mundialu w całej historii turnieju finałowego. Skoro najlepszych drużyn globu będzie więcej, to siłą rzeczy więcej będzie też grup – bo aż dwanaście. Do każdej grupy – to się akurat nie zmienia – trafią po cztery drużyny.

Standardowo do fazy pucharowej awansować mogą zwycięzcy wszystkich grup oraz zespoły z drugich miejsc. Jednakże nowością na mundialu, który odbędzie się w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku, jest to, że również reprezentacje z trzecich miejsc mogą wywalczyć awans do etapu play off. Gdyby bowiem skończyć tylko na ekipach z miejsc 1.-2., nie dałoby się ułożyć rozsądnej drabinki w etapie pucharowym. Stąd osiem reprezentacji z trzecich lokat także zdoła awansować, by w fazie play off były w sumie 32 drużyny. Co też należy zaznaczyć, że to nie będzie pierwszy turniej mistrzowski, kiedy istnieje taka zasada. Działała ona też już w przeszłości, np. gdy liczba uczestników wynosiła 24.

Wyżej wymieniona zmiany łącznie dadzą jeszcze jeden skutek. Turniej finałowy w USA, Kanadzie i Meksyku odbędzie się w rekordowej liczbie meczów. Będzie ich aż 104, co spowoduje również, że po raz pierwszy mundial będzie trwał 39 dni. Początek 11 czerwca 2026, a koniec – 19 lipca 2026.



Wpływ nowych zasad na drużyny i kibiców

Jako że bezpośredni awans na MŚ 2026 wywalczyło więcej drużyn, to siłą rzeczy więcej jest do rozegrania meczów. To z kolei powoduje dodatkowe obciążenia dla tych drużyn, które zajdą do dalszego etapu turnieju. Oczywiście, zwycięzcy mundialu zagrają tylko jedno spotkanie więcej niż w przypadku poprzedniego czempionatu, ale to może być odczuwalne. Paradoksalnie poszerzenie składu uczestników mistrzostw świata 2026 mocniej uderzy w kluby. Więcej reprezentacji, to więcej piłkarzy wysłanych na wielką imprezę. To znacznie zwiększa ich obciążenia i będzie potem odczuwalne w trakcie sezonu w lidze. Ryzyko kontuzji i przemęczenia pójdzie wyraźnie w górę.

Nie można też przejść obojętnie obok tego, gdzie odbywa się edycja mistrzostw świata 2026. Po raz pierwszy zdarzyło się bowiem tak, że FIFA – organ organizujący MŚ 2026 – przyznała prawo gospodarzenia trzem krajom. Gdyby zmagania odbywały się w praktycznie każdym państwie strefy UEFA (europejskiej), odległości do pokonywania byłyby znacznie mniejsze. Tymczasem najbliższy turniej zostanie rozegranie na terenie krajów, których terytoria zajmują w sumie ponad 90 procent Ameryki Północnej! Abstrahując już jednak od tej ciekawostki, zarówno dla reprezentantów, jak i dla kibiców odległości do pokonywania będą wielkie.

Co prawda terminarz został podzielony w taki sposób, aby jakoś zracjonalizować te wyjazdy, lecz i tak bez samolotu się nie obędzie. Należy też podkreślić, co jest jednym z ciekawszych punktów w kwestii gospodarza mistrzostw świata 2026, że od etapu ćwierćfinałów wszystkie pozostałe mecze będą odbywały się już tylko w Stanach Zjednoczonych – oczywiście również finał i mecz o trzecie miejsce. Mając jednak na uwadze, że aż 11 z 16 stadionów nadchodzącego turnieju znajduje się właśnie w USA, nie jest to przesadne zaskoczenie. Kanada i Meksyk odgrywają drugoplanowe role.

Co nowe zasady oznaczają dla rywalizacji o tytuł mistrza świata?

Kiedy jasne stało się, że na MŚ 2026 zagra rekordowa liczba zespołów, pojawiło się mnóstwo krytyki głoszącej, że taka decyzja obniży poziom mistrzostw świata 2026. Jasne bowiem było, że grupy pełne będą drużyn, które na ogół nie dawałyby rady w kwalifikacjach i z racji mniejszej liczby miejsc kończyłyby eliminacje bez awansu. Obecnie zaś każda strefa kontynentalna dostała dodatkowe bilety i wysłała więcej drużyn.

Głównie w grupach może więc dojść do meczów reprezentacji po prostu słabych. Dobrym przykładem jest grupa G, gdzie oprócz silnej Belgii są też Egipt, Iran oraz Nowa Zelandia. Z kolei pięć zespołów uczestniczących najniżej notowanych w rankingu FIFA to: Nowa Zelandia właśnie, Haiti, Curacao, Ghana i Republika Zielonego Przylądka. Rzecz jasna nie wszystkie grupy wyglądają tak, jak zestaw grupy G. Jak wyglądało ich losowanie? Uczestnicy zostali podzieleni na cztery koszyki, a zasady ustalania kolejności podziału do nich były uzależnione od fifowskiego rankingu. Osobną kwestią są baraże MŚ.

Każda zmiana formatu MŚ rezonuje na cykle eliminacji na poszczególnych kontynentach. Te są zależne od tego, ile miejsc na mistrzostwach świata trzeba zaklepać. Z tego powodu nie wszystkie cztery koszyki przed losowaniem były pełne, bo do ostatniego trafili potencjalni zwycięzcy baraży MŚ – zarówno ze strefy UEFA (cztery zespoły), jak i z baraży interkontynentalnych (dwa zespoły). Tutaj pozycja w zestawieniu FIFA nie miała znaczenia. Dysponujące najlepszym rankingiem Włochy są traktowane jako czwarty koszyk i kropka (jeśli rzecz jasna przejdą przez baraże MŚ).

Pewnym jest, że baraże MŚ to także temat interesujący reprezentację Polski. Wciąż bowiem nie wiadomo, czy Biało-czerwoni zakwalifikują się na MŚ 2026. Jako jedna z dwunastu drużyn z drugich miejsc (pierwsze lokaty wywalczyły bezpośredni awans do fazy grupowej MŚ, Polaków prześcignęła Holandia) dostała się do europejskich baraży MŚ, gdzie musi rywalizować w ścieżce B. Reprezentacja Polski pewna tego była już właściwie po spotkaniach kwalifikacji z października 2025. Najpierw Polacy zagrają w Warszawie półfinał z Albanią, a potem – jeśli wygrają – wyjazdowy finał z kimś z pary Szwecja – Ukraina. Do baraży MŚ w Europie można było się dostać nie tylko z drugiego miejsca w eliminacjach, ale także poprzez rozgrywki Ligi Narodów. Ta furtka była przeznaczona dla czterech ekip, które słabiej poradziły sobie w eliminacjach, ale „zasłużyły” właśnie poprzez Ligę Narodów.

Zobacz także